Reklama

Wypadek z udziałem motorówki Wdeckiego WOPR. Pływak z Warszawy ma połamane kości i rany szarpane nóg

Motorówka płynęła blisko szuwarów, na jeziorze była duża fala, a ten mężczyzna musiał płynąć żabką, że nie było go widać - wyjaśnia Witold Guber z Wdeckiego WOPR

O poważnym wypadku na jeziorze w Grzybku pisaliśmy tutaj. Wczoraj (5 lipca) około godz. 14 na wczasowicza pływającego po Zalewie Żurskim wpłynęła motorówka Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. - Jak wynika ze wstępnych ustaleń policjantów ruchu drogowego pracujących na miejscu, podczas patrolu łodzią motorową ratownik WOPR nie zauważył pływaka, w wyniku czego doszło do najechania na mężczyznę - relacjonuje sierż. szt. Damian Ejankowski, p.o. oficer prasowy KPP w Świeciu. - Policja bada okoliczności i przyczyny tego zdarzenia - dodaje. 

49-latek z powiatu Warszawa Zachód został przez załogę motorówki wyciągnięty z wody. Miał obrażenia nóg: rany szarpane i złamania. Przez ratowników został opatrzony i przetransportowany na plażę w Grzybu, skąd Lotnicze Pogotowie Ratunkowe zabrało go do szpitala w Grudziądzu.  

Reklama

- Nie było mnie na miejscu - mówi Witold Guber, prezes Wdeckiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. - Z tego co wiem, zdarzenie miało miejsce jak z Grzybka płynie się do Żura. Kierowca motorówki nie spodziewał się tam pływaka, bo było to z daleka od miejsca, w którym ludzie się kąpią. Łódź płynęła blisko szuwarów. Tam rzadko kto pływa. Na jeziorze była duża fala, a ten mężczyzna musiał płynąć żabką, że nie było go widać. Dobrze, że nie najechał na jego głowę, bo przy takim silniku to byłby trup na miejscu - komentuje. 

Za sterami motorówki siedział 44 - letni ratownik. - Najlepszy mój stermotorzysta - komentuje Guber. - Był badany alkomatem, a później policjanci wzięli go na badanie krwi i wyszło 0,0 promila. Miał akurat dyżur zgłoszony w Wojewódzkim Centrum Koordynacji Ratownictwa Wodnego w Kruszwicy. Wszystko było w należytym porządku. To bardzo duże nieszczęście. 12 lat pływamy i nic się nie działo, a teraz takie tragiczne rozpoczęcie sezonu - podsumowuje. 

Reklama

zdjęcie ilustracyjne

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gośćINI - niezalogowany 2020-07-06 11:31:22

    o matko serio? dobrze ze mu sroba glowy nie zaczepiliscie? po co tam plywal skoro tam rzadko kto plywa? jako profesjonalisci nie spodziewaliscie sie ze gdzies przy brzegu ktos w letni dzien moze plywac? z jaka predkoscia musiala ta lodz plynac ze najlepszy sternik nie zauwazyl czlowieka w wodzie? podejscie w stylu - zrobilismy z czlowieka kaleke i co nam zrobicie. niech się cieszy, ze zyje. ja pier**** moze choc wyraz zal, ubolewanie, wyrazy wspolczucia. nie bylo prezia na miejscu, ale wie ze wszystko bylo dobrze!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Andrew - niezalogowany 2020-07-06 11:31:43

    Śliniak, skończ pierdol*ć i zajmij się sprzedażą gaci. Pod artykułami na innych stronach widać, jakich masz sterników, podaj się do dymisji i nie ośmieszaj.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-07-06 11:32:48

    Mężczyzna mógł pływać gdzie mu się tylko podoba. Tam nie ma szlaku wodnego, a dodatkowo jest strefa ciszy. WOPR ma dbać o nasze bezpieczeństwo, a nie nam szkodzić! Co to za obrona, że nigdy nikogo tam nie było? A Pan Guber to mistrz PR-u, mówiąc, że gdyby przepłynął mu po głowie to byłby trup... no chwała Bogu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nSwiecie.pl




Reklama