Reklama

Pacjenci krytycznie o ośrodku zdrowia w Świekatowie. Twierdzą, że to przychodnia przetrwania

Przychodnia w Bukowcu nie jest jedyną na którą skarżą się pacjenci. Sporo zastrzeżeń do funkcjonowania ośrodka zdrowia mają również mieszkańcy Świekatowa

Przypomnijmy, że w ostatnim czasie pisaliśmy o nieprawidłowościach jakie występują w bukowieckiej przychodni. Po tym artykule skontaktowali się z nami mieszkańcy gminy Świekatowo. Jedną z sytuacji, która wydarzyła się w tamtejszej placówce zdrowia opisał nam pan Damian.

- To co dzieje się w Świekatowie przechodzi ludzkie pojęcie. Rejestracja odbywa się od godziny siódmej rano. Kiedy dzwoni się o tej godzinie, otrzymany numerek to 23. Jakim cudem przez trzy minuty dodzwoniło się i zarejestrowało tyle osób? - Podejrzewam, że znajomi i rodzina personelu rejestrują się dzień prędzej, a my z dziećmi musimy czekać – twierdzi nasz rozmówca. To nie jedyna przykra sytuacja jaka spotkała go w tym miejscu. - Mam 5-letnią córkę. Zaczęła silnie gorączkować. Miała 39 stopni. Pani z recepcji dopytywała się czy dziecko na pewno jest chore i czy nie mógłbym przyjść jutro. Dodatkowo personel jest tutaj bardzo niemiły.

Reklama

Przychodnia przetrwania

Negatywna opinia pana Damiana nie jest jedyna jaką usłyszeliśmy. Niektórzy twierdzą, że to „przychodnia przetrwania”. O wyjaśnienie sytuacji chcieliśmy poprosić Mieczysława Stankiewicza – dyrektora ośrodka zdrowia. Niestety nie udało nam się dodzwonić do przychodni. Próbowaliśmy wielokrotnie w różnych dniach i porach. Telefon nie był odbierany lub linia była zajęta.

- To normalne – mówi nam pan Damian. - Dodzwonienie się do przychodni jest bardzo trudne. Ludzie byli świadkami, kiedy to telefon dzwonił, a pani z okienka jadła lub prowadziła prywatne rozmowy.

Reklama

Również na naszym portalu pojawiły się komentarze mówiące o dużych problemach z dodzwonieniem się do tego miejsca. Oto niektóre z nich: „Ciężko telefon odebrać, bo muszą kawę pić”, „Panie w recepcji cały czas prowadzą prywatne rozmowy przez telefon, a pacjenci się dodzwonić nie mogą”, „Ciężko im odebrać telefon, a nie daj Boże o coś zapytać”, „Dodzwonienie się graniczy z cudem, pielęgniarki są niemiłe i aroganckie”.

Co może pacjent?

W naszym artykule dotyczącym przychodni w Bukowcu głos w sprawie zabrał także Rzecznik Praw Pacjenta. Tłumaczył on wtedy jak powinni zachować się pacjenci w momencie wykrycia nieprawidłowości w danej placówce. - Pacjent może dochodzić swoich praw m.in. poprzez zwrócenie się do dyrektora placówki medycznej z prośbą o wyjaśnienie postępowania – mówił Bartłomiej Chmielowiec. Jak zaznaczył najlepiej jakby pacjent zrobił to na piśmie. W każdej przychodni powinna być także informacja dotycząca sposobu składania skarg. Można także zwrócić się do Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy lub skierować sprawę z powództwa cywilnego do sądu oraz złożyć zawiadomienie do organów ścigania.

Reklama

fot. nadesłane

Aplikacja nswiecie.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Renata - niezalogowany 2020-02-26 17:01:31

    Przychodnia Świekatowo i cała prawda jest o niej z córką w przychodni dziecko miało 39goraczek i byla nic nie jadła kiedy pojechalamdo przychodni pani sywierdzila ze mam isc sie spytac lekarza czy przyjmnie dziecko i tak zrobilam i co dostalam odpowiedz on nie przyjmie dzuecka bo ma dosc ludzi a ja z dzieckiem jestem 9 i slowa lekarza niech pani jedzie na pogotowie z dzieckiem bo ja nie przyjmę. Ale kiedy się dzwoni to juz jest tyle miejsc ze dla chorego dziecka nie ma miejsca lub dostaje sie numerek 20 lub wiekszy. I

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-02-26 17:32:16

    Prawda .Do tego mała liczba osób przyjmowanych i brak skierowań. Jedynym wyjątkiem jest Pani Dr Marta Nowicka która jest zawsze miła i da skierowanie.Starsza Pani w rejestracji nawet nie umie wyszukiwać pacjenta po peselu. Potrafi przez telefon wzdychać i wyzywać. Jest bardzo arogancka. Druga do wszystkich zwraca się na ty i bezczelnie śmieje się że ludzie nie mają co robić tylko chodzą do lekarza. W szpitalu również dobrze znają ten ośrodek i zawsze padają negatywne komentarze.Sama jestem ciekawa czy coś się zmieni bo zawsze słyszę że nic mieszkańcy nie mogą zrobić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ciężarna - niezalogowany 2020-02-26 17:40:00

    Oddanie próbki do laboratorium jest jak pobyt na targowisku, nie ma prywatności. Moja sytuacja: Podchodzę do Pielęgniarki T. i dyskretnie pytam -czy mogę oddać próbkę do badania? , ta jedząc kanapkę pyta -jaką próbkę?! - na posiew - ale co?! Mocz?! - rzecze i zaczyna się ode mnie oddalać, jednocześnie podgłasniając ton rozmowy żebym mogła ją usłyszeć, odpowiadam nieco skrępowana sytuacją - nie, wymaz... - ale z czego?! - pyta głośniej i dobitniej wśród pełnej poczekalni twarzy, zwróconych w moim kierunku. Ja, zapewne czerwona ze wstydu ale jednocześnie zmuszona poniekąd do odpowiedzi "publicznej" zbieram wszystkie siły żeby przełamać nieśmiałość, biorę głęboki oddech, wychylam się maksymalnie i grzecznie odpowiadam: - z pochwy! - nie wiem, zaraz sprawdzimy, po czym krzyczy przez prog do gabinetu "czy my przyjmujemy wymaz z pochwy"? Zarumienionych twarzy w poczekalni zrobiło się wiecej. Nie pytajcie jakie to wywołało zamieszanie i gwar wśród personelu zasypującego się pytaniami... Dodam ze byla to zabezpieczona próbka, pobrana przez ginekologa, na badanie obecności paciorkowców (GBS) którą mialam dostarczyć do dowolnego punktu poboru/odbioru próbek. Fiolka opisana, zabezpieczona. Pielęgniarki nie miały pojęcia jak ją zakwalifikować w cenniku vitalabo.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo nSwiecie.pl




Reklama