Wczoraj (6 lutego) minęło 61 lat od śmierci ks. Jana Cymanowskiego – zasłużonego duchownego, który związany był także z powiatem świeckim
Jan Cymanowski urodził się 25 sierpnia w Głubczynie (woj. wielkopolskie, pow. złotowski). Tam też ukończył szkołę podstawową. Był absolwentem liceum w Chojnicach, a następnie seminarium duchownego w Pelplinie. Święcenia kapłańskie przyjął 29 marca 1914 roku.
Jako wikariusz pełnił posługę w Czersku, Gdańsku, Lubawie i Pszczółkach. Był także kapelanem garnizonu w Grudziądzu oraz administratorem w Działdowie i Turowie.
9 listopada 1939 roku został proboszczem kościoła św. Franciszka w Gdańsku-Emaus.
Pomimo dobrych relacji z Polonią i życzliwości z jaką odnosił się do wiernych, po II wojnie światowej polskie władze administracyjne w Gdańsku, wniosły jednak o wydalenie go z miasta. Zarzuciły mu brak zaangażowania, a także sympatyzowanie z kulturą niemiecką oraz zauważalne naleciałości niemieckie w używanym przez księdza języku polskim.
Po wojnie – dokładnie w czerwcu 1946 roku - został kapłanem u sióstr szarytek w Żurawiej Kępie koło Świecia. Następnie był administratorem w Kleszczewie i Krągu. Od 28 grudnia 1949 roku, aż do śmierci zarządzał kościołem św. Franciszka w Gdańsku. Ukończył odbudowę kościoła św. Franciszka ze zniszczeń wojennych. Przeprowadził Kościół gdański przez trudny okres dominacji stalinizmu w Polsce.
- W marcu 1956 roku ks. Cymanowski poproszony o możliwość odprawienia Mszy św. w intencji zmarłego Bolesława Bieruta stanowczo odmówił, oświadczając, że dotychczasowy I sekretarz KC PZPR "był niewierzącym i niewskazane jest odprawianie w jego intencji nabożeństw" – czytamy w Gościu Niedzielnym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze