W wieku 25 lat zmarła Sonia Szklanowska – piosenkarka pochodząca z gminy Świekatowo, uczestniczka programu „Hotel Paradise”
Sonia Szklanowska była jedną z najbardziej zapamiętanych uczestniczek 2. edycji telewizyjnego show „Hotel Paradise”. Szybko zyskała sympatię widzów. Razem z Łukaszem Karpińskim dotarła do finału.
Po udziale w programie Sonia realizowała się muzycznie. Jeden z jej utworów „Oto raj” zanotował 4 mln 700 tys. wyświetleń w serwisie YouTube
Informację o śmierci 25-latki przekazali producenci „Hotelu Paradise”.- Soniu, dziękujemy, że dałaś się nam poznać jako ciepła, czuła i szalenie oryginalna osoba. Wprowadziłaś do programu — i naszego życia — tyle uśmiechu, że aż trudno uwierzyć, że już cię z nami nie ma – czytamy na oficjalnym profilu programu na Instagramie.
Media donoszą, że Sonia Szklanowska zmagała się z depresją.
Fot. Sonia Szklanowska profil Fb
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Myślała że będzie tak wspaniale całe życie niestety a tu twarde reguły biznesu
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
To takie niezrozumiałe. Piękna inteligentna dziewczyna, utalentowana. Realizowała się na wiele sposobów. Co takiego musiało się stać, aby taka myśl zaczęła kiełkować i doprowadzić do takiej tragedii. W rodzinnych stronach, tam gdzie czuła spokój, wytchnie. Nie w wielkiej Warszawie, gdzie trzeba dorównać, trzeba się liczyć, gonić. Ale czy trzeba było aż tak, nie było innej drogi ? Nie dało się uciec, zostawić wszystkiego za sobą ? A może to nie to, może to nie jedyny powód. Może ta myśl przyszła nagle jak wiatr. Jakie to złudzenie, uśmiech, plany na przyszłość, kariera, przecież takiej osoby nie mogą dotyczć zwyczajne ludzkie problemy. A jednak. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Obyśmy nie musieli dostawać więcej tak drogocennych lekcji.
Myślała że będzie tak wspaniale całe życie niestety a tu twarde reguły biznesu
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
To takie niezrozumiałe. Piękna inteligentna dziewczyna, utalentowana. Realizowała się na wiele sposobów. Co takiego musiało się stać, aby taka myśl zaczęła kiełkować i doprowadzić do takiej tragedii. W rodzinnych stronach, tam gdzie czuła spokój, wytchnie. Nie w wielkiej Warszawie, gdzie trzeba dorównać, trzeba się liczyć, gonić. Ale czy trzeba było aż tak, nie było innej drogi ? Nie dało się uciec, zostawić wszystkiego za sobą ? A może to nie to, może to nie jedyny powód. Może ta myśl przyszła nagle jak wiatr. Jakie to złudzenie, uśmiech, plany na przyszłość, kariera, przecież takiej osoby nie mogą dotyczć zwyczajne ludzkie problemy. A jednak. Wszyscy jesteśmy tacy sami. Obyśmy nie musieli dostawać więcej tak drogocennych lekcji.