Czy zeznania Adama S. pogrążą wójta Warlubia?

2

Zdaniem Adama S. brak dowodów by remonty wiaduktów w Warlubiu i Rulewie się odbyły, a boksy w Lipinkach zostały odnowione wcześniej, niż to wynika z dokumentacji

Dzisiaj w Sądzie Rejonowym w Świeciu odbyła się kolejna rozprawa w sprawie Krzysztofa M., wójta Warlubia oskarżonego o wyłudzenie z kasy gminy ok. 80 tys. zł. Przypomnijmy, chodzi o remont wiaduktów w Warlubiu i Rulewie oraz boksów w Lipinkach, które rzekomo miały odbyć się w w 2016 roku, a zdaniem prokuratury nie odbyły się wcale (wiadukty) lub dużo wcześniej (boksy).

Do tej pory swoje wyjaśnienia składał wójt, który nie przyznał się do winy oraz świadkowie – mieszkańcy gminy i urzędnicy. Zeznania większości świadków obciążały oskarżonego. Ludzie podtrzymywali, że nie widzieli, by jakiekolwiek prace odbywały się w tych miejscowościach, we wskazanym czasie.

Wczoraj (12 września) zeznawał Adam S. przedstawiciel i członek Stowarzyszenia Niezależnych Mieszkańców dla Gminy Warlubie, które złożyło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w tej sprawie. Adam S. opowiadał, że otrzymał informację o tym, że jedna z firm często otrzymuje zlecenia od gminy. – Postanowiliśmy to sprawdzić i wystąpiliśmy do gminy z wnioskiem o udzielenie informacji publicznej i udostępnieniem faktur – mówił przedstawiciel stowarzyszenia.

Faktury wzbudziły podejrzenia stowarzyszenia, dlatego sprawę badali dalej. Przedstawiciel stowarzyszenia udał się na miejsce i nabrał wątpliwości, co do przeprowadzania wspomnianych remontów. – Rosły na nich kilkuletnie chwasty, więc te prac nie mogły być wykonane w 2016 roku. Poza tym w dokumentacji była informacja o prostowaniu barier dojazdowych przy wiadukcie w Rulewie, a w rzeczywistości ich tam nie było wcale. Ludzie, którzy pracują w nastawni kolejowej oddalonej o ok. 100 metrów też tego nie potwierdzili – mówił. Przedstawiciel wspomniał też o rozmowie z sołtys Lipinek jej synową i synem, którzy zgodnie powiedzieli mu, że boksy zostały odnowione dużo wcześniej niż wynika to z dokumentów.

- Reklama -

Wójt Krzysztof M. złożył też wyjaśnienia do zeznań złożonych przez byłą już sekretarkę urzędu gminy dotyczącą przepisywania przez nią z odręcznych notatek wójta opinii autorstwa Benedykta Redera. – Zapoznając się u prokuratora z dokumentacją dotyczącą oskarżenia mnie czytałem również ocenę techniczną (miała dotyczyć wiaduktów – przyp. red.) wykonaną przez biegłego na zlecenie prokuratora. Mam doświadczenie w treściach takich opinii, a z tej wynikało że postawiono tezę, ale nie podano dowodów. Postanowiłem więc zlecić przygotowanie innej opinii. Czasu było mało, przez co część ekspertów odmówiła. Zgodził się Benedykt Reder, pod warunkiem że zrobi to odręcznie, a ja przepiszę, po czym on sprawdzi. Tak też było. Któregoś dnia przekazał mi dokumenty, ale niefortunnie wpadły w mokrą trawę i część słów się zamazała. Przepisałem to na kartkę, dałem panu Rederowi do sprawdzenia, czy wszystko jest w porządku, a gdy potwierdził koleżeńsko poprosiłem panią Dymowską o przepisanie tego. Po przepisaniu dałem dokumentację panu Rederowi, on się z nią zapoznał, podpisał i opieczętował – opowiadał wójt Warlubia.

Jego wyjaśnienia wzbudziły jednak spore wątpliwości u prokuratora. – Czy to prawda, że tego samego dnia, którego zapoznał się pan z aktami złożył pan opinię prywatną – mówił prokurator Michał Ilnicki, który dał tym samym do zrozumienia, że wójt nie mógł zlecić przygotowania opinii po przeczytaniu tej od biegłego. – Nie było to tego samego dnia i nie złożyłem to ja tylko pani mecenas – odpowiedział szybko Krzysztof M.

Wówczas prokurator poprosił o wgląd do protokołu. Wynikało z niego, że dzień przed spotkaniem Krzysztofa M. w prokuraturze, jego mecenas złożyła wniosek o dołączenie dowodu (opinii Redera). Wtedy wójt przypomniał sobie, że tamto spotkanie, na którym zapoznał się z aktami było drugie. Natomiast na pierwszym, gdy usłyszał zarzut zapytał na jakiej podstawie został skonstruowany. – Usłyszałem, że na podstawie zeznań świadków. Potem dowiedziałem się też, że na tę okoliczność przygotowano opinię biegłego. Spytałem prokuratora, czy ten specjalista wykonał opinię metodą odkrywkową lub odkrywczą. Usłyszałem, że nie. Mając tę wiedzę zleciłem przygotowanie swojej opinii – wyjaśniał wójt.
Prokurator przyznał, że ogólnikowo powiedział oskarżonemu, że zarzut został sformułowany na podstawie zeznań. – Nie przypominam sobie jednak by był informowany o treści opinii – zaznaczył prokurator Ilnicki.

- Reklama -

Zeznania świadków trwały dzisiaj do godzin popołudniowych.

Dodaj komentarz

avatar
  Otrzymuj powiadomienia w sprawie tego tematu  
najnowszy najstarszy najlepszy
Powiadom o
Anonimowo
Gość
Anonimowo

Wójcie trzymaj sie bo tego nikt by nie wytrzymał!

Anonimowo
Gość
Anonimowo

Nie wiem w czym pan S. miałby pogrążyć naszego wójta? To najlepiej skontrolowany wójt w chyba w całym województwie, ile można!