Patrioci polscy głosili takie mowy, że słuchający ich płakali. Reaktywowało się Towarzystwo Gimnastyczne Sokół. Bandyci mordowali i kradli, a zaborca „w prezencie wielkanocnym” do Osia przysłał Grenzschutz

11 listopada 1918 r. podpisany został rozejm, kończąc tym trwającą 4 lata I wojnę światową. W Polsce rocznica jest obchodzona jako Narodowe Święto Niepodległości. Jednak dla Pomorzan droga do wolności była jeszcze daleka. Znane są nam dokładne daty wyzwolenia Świecia i Nowego, czyli 25 stycznia 1920 r. Jednak co do wyzwolenia Osia, takiej pewności już nie ma. Źródła wskazują na 26 stycznia 1920 r.
O tym jak wyglądały ostatnie miesiące niemieckiego panowania przybliżamy na podstawie zachowanych gazet Dziennika Bydgoskiego z lat 1918-1920.

Na tym historycznie związanym z Polską obszarze, zaczynają powstawać pierwsze zalążki administracji państwowej – Rady Ludowe. W Dzienniku Bydgoskim z 7 grudnia 1918 szeroko relacjonowano powstanie takiej rady w Osiu. Zebranie odbyło się 1 grudnia na sali pana Ławniczaka. Zwołał i przewodniczył mu, znany lokalny patriota właściciel folwarku Wierzchy Kazimierz Wojnowski. Protokolantem został Śmigierski. Na ławników wybrano Poręgówskiego, Neumanna, Czerwińskiego z Osia i Partykę z Brzezin. Przemawiali Żurek z Gacków w parafii drzycimskiej, Wojnowski z Wierzchów i Parczewski z Belna. „Mowy te z serca płynące wycisnęły nam łzy z oczu a huczne oklaski były dowodem, iż trafiły do serca wszystkich. Pięknie przemówiła pani Wojcicka z Wierzchów wzywając rodziców aby dzieci swe wychowali w duchu narodowym. Mowy te również gorąco oklaskiwano” – relacjonował Dziennik Bydgoski. Wybrano jako delegata na Sejm Dzielnicowy Śmigierskiego z Osia. Utworzono też Radę Ludową w składzie: ks. prob. Masłowski, Wojnowski z Wierzchów, Babiński, Śmigierski z Osia i Gibas z Łążka. Na koniec zaśpiewano pieśń: „Boże coś Polskę” i wzniesiono gromki okrzyk „Niech żyje Polska zjednoczona”.

Jeszcze tego samego roku w drugie święto Bożego Narodzenia, reaktywuje swoją działalność Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” w Osiu. Ta założona w 1912 r. organizacja, po przerwie spowodowanej wybuchem I wojny światowej wraca do życia. Na pierwszym spotkaniu wybrano nowy zarząd: druh Tretkowski – prezes, dh Bocian – sekretarz, dh Partyka – skarbnik. Naczelnikiem jest druh Ewert. Przyjęto również na tym spotkaniu nowych członków.

Wzrost aktywności tutejszego żywiołu polskiego spowodowało że, pod koniec stycznia 1919 r. do Osia wysłano 8 uzbrojonych żołnierzy. Stawili się u miejscowego niemieckiego wójta, do którego się zgłosili celem ulokowania. Ten nie widząc potrzeby ich pobytu ze względu na panujący tutaj spokój. Żołnierze wrócili z powrotem do Świecia. Trwająca wówczas konferencja pokojowa w Paryżu (18 styczeń 1919-21 styczeń 1920) wywołała obawy władz niemieckich że, mogą utracić zagarnięte w czasie rozbiorów ziemię wraz z majątkami. Chcąc wywrzeć presję na ludności polskiej, rząd niemiecki wysyła w różne rejony Pomorza m.in. paramilitarną formację Grenzschutz. Organizacja ta zbrojnie przeciwstawiała się odłączeniu wschodnich terenów Niemiec.

- Reklama -

1 maja 1919 r. Dziennik Bydgoski informuje o nietypowym „prezencie” na święta wielkanocne dla Osia. Z soboty na niedzielę „sprowadził się tu Grenzszutz w sile 250 chłopa, ustawiwszy armaty, kulomioty, karabiny maszynowe i wszelkie wozy na rynku.” We wtorek ogłoszono stan oblężenia na powiat świecki, tucholski i część powiatu chojnickiego tam, gdzie zamieszkuje ludność polska. „Powodem tego podobno jest w naszych borach szerzący się rabunek publiczny nie wyłączając nawet morderstwa, jak to się stało niedawno w pobliskich Żurach, gdzie byłego współwłaściciela piły parowej żyda R. i jego małżonkę zastrzelili jacyś rozbójnicy. A teraz, powiadają, że na nadleśnictwie Błędnie miano podobny zamach wykonać.” Faktem jest że, w tamtym okresie grasowały uzbrojone bandy które dokonywały rozbojów na drogach i napady na domy. Przykładem są wydarzenia z marca, gdzie rabusie wtargnęli do domu właściciela dóbr Wierzchy i zrabowali kilkanaście tys. marek, czy też wspomniane zabójstwo na tle rabunkowym żydowskiego małżeństwa Rotenbergów w Żur-Młyn. Jednak jak się już niedługo okaże, sami żołnierze Grenzschutzu nie będą lepsi.

autor: PIOTR SKUCZYŃSKI, fot w tle ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego

- Reklama -

Dodaj komentarz

avatar
  Otrzymuj powiadomienia w sprawie tego tematu  
Powiadom o