Zaczęło się od sprzedaży internetowej, z której w czerwcu zrodził się komis dziecięcy BoboKids. To miejsce, w którym można nie tylko kupić, ale też sprzedać akcesoria dla dzieci

Marlena Oleszkiewicz mieszka obecnie w Świeciu. Jest młodą mamą dwójki dzieci Oliwii i Filipa. Jej siostra również ma małe dzieci. Kiedy maluchy wyrastały ze swoich ubrań, pani Marlena wystawiała je w internecie na sprzedaż. – Sprzedawałam ubrania swoich dzieci i dzieci mojej siostry – opowiada. Wówczas zauważyła, że wiele zainteresowanych klientów, to osoby pochodzące z naszego powiatu. Część z nich, przed zakupem chciała nawet obejrzeć sprzedawany towar. – Dużo osób ze Świecia przychodziło do mojego domu i oglądało ubrania – opowiada.

Jak połączyć pracę z opieką dzieci? Można otworzyć swoją firmę

Wtedy pani Marlena wpadła na pomysł założenia własnego biznesu. – Od września córka idzie do przedszkola. Chciałam wykorzystać ten moment i wrócić do pracy. Niestety z pracą na dwie zmiany było ciężko, dlatego zaczęłam szukać własnego pomysłu i wtedy narodził się pomysł na otworzenie komisu dziecięcego – opowiada.

Zanim jednak pani Marlena otworzyła komis, postanowiła sprawdzić, czy w Świeciu będzie zainteresowanie takim punktem. – Pisałam na forum z pytaniem, czy świecianie chcą takiego komisu. Odzew był pozytywny – opowiada.

BoboKids, bo tak nazywa się komis prowadzony przez panią Marlenę, powstał w czerwcu tego roku. Znajduje się na ul. Jana Pawła II. Wewnątrz znajdziemy niewielkie pomieszczenie wypełnione dziecięcymi akcesoriami. Są tam zarówno: ubrania dziecięce (od noworodka do 9. roku życia), kostiumy na bal przebierańców, buty, zabawki, nosidełka, nianie elektroniczne, laktatory, chodziki, rowery, zabawki, wózki, foteliki samochodowe, meble dziecięce, piłki do ćwiczeń, rożek dla dziecka, a nawet ubrania ciążowe. – Można sprzedać i kupić wszystko, co jest związane z dziećmi – mówi pani Marlena. Wszystkie rzeczy są dokładnie obejrzane i poddawane selekcji. – Przyjmujemy tylko rzeczy w idealnym stanie – mówi

- Reklama -

Z każdej transakcji ma 30 proc.

Początkowo w komisie, pani Marlena miała ciuszki swoich dzieci, później też siostry, znajomych i koleżanek. Z czasem klienci również zaczęli przynosić swoje rzeczy. – Z osobą, która chce coś sprzedać spisuję umowę. To co przyniesie zostaje w komisie do czasu aż się sprzeda. Kiedy jest już klient na tę rzecz, informuję właściciela, że jego zostało to sprzedane i rozliczamy się – wyjaśnia. Pani Marlena z każdej transakcji ma 30 proc. prowizji.

Jeśli jednak pozostawiony asortyment nie sprzeda się przez 60 dni, pani Marlena kontaktuje się z właścicielem i uzgadnia, czy towar zostaje zwrócony, czy obniżony o 10 proc.

Pani Marlena nie tylko nie ma problemu z osobami pozostawiającymi towar, ale także kupującymi. – Są osoby, które tylko przynoszą, ale i takie, które od razu coś oglądają – mówi. Najszybciej schodzą zabawki oraz wózki. Wszystko można obejrzeć również na Facebook oraz dokonać rezerwacji.

- Reklama -

Dodaj komentarz

avatar
  Otrzymuj powiadomienia w sprawie tego tematu  
najnowszy najstarszy najlepszy
Powiadom o
Marta
Gość

To nie jest pierwszy komis. Pare lat temu byl juz jeden. Kolo zabki na mariankach.

Janek
Gość

Mogli by zrobić taki komis w Tucholi