Każdy, kto kiedykolwiek jechał ze Świecia do Tucholi doskonale kojarzy budynek dawnego zajazdu Arkadia w Przysiersku (gm. Bukowiec). Bywalcy do dziś wspominają podawane tam doskonałe jedzenie i dyskoteki. Jeszcze w lipcu budynek zostanie zlicytowany przez komornika. Znawcy mówią, że można tanio nabyć miejsce z niezłym potencjałem i doskonałą przeszłością

Budynek dawnego zajazdu Arkadia to razem aż ponad tysiąc metrów kw. powierzchni. W podziemiach znajdują się garaże. Na parterze czeka część restauracyjno-gastronomiczna z dużą kuchnią. Na piętrze urządzono pokoje gościnne. Każdy poziom to średnio ponad 300 metrów kw.

1000 metrów za mniej niż 400 tysięcy

Obiek został wyceniony na 579 tys. zł. Na pierwszej licytacji nie znalazł się nabywca za 75 proc. wartości (czyli nieco ponad 434 tys. zł). Dlatego 20 września, w sądzie w Świeciu, budynek pójdzie po raz drugi pod młotek. Tym razem za 2/3 wyceny, czyli 386 tys. zł.

Suma robi wrażenie, ale specjaliści wskazują, że to doskonała okazja. Za stosunkowo małe pieniądze można na własność kupić ogromny lokal położony przy ruchliwej trasie z Torunia do Chojnic, przez którą codziennie przejeżdża tysiące aut.

Potrzebny remont

Co prawda chętny do kupna będzie musiał też spore pieniądze zainwestować w remont budynku. Z zewnątrz nie wygląda on bowiem najlepiej. Zdecydowanie najlepsze lata ma już za sobą. Zwraca na to uwagę m.in. Adam Licznerski, wójt Bukowca.

- Reklama -

– Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłem w środku. Nie wiem, co tam można zastać. Ale z zewnątrz widać, że odświeżenie by się przydało – komentuje samorządowiec. – Wiem, że estetyka to kwestia gustu, ale jednak pewne prace na tym polu z pewnością nie zaszkodzą – mówi delikatnie.

Wójt także należał do sympatyków tego miejsca. Do dziś wspomina doskonałe jedzenie, które tam serwowano. – Nie wiem, z czym to porównać. W Stolnie jest taki zajazd, gdzie serwuje się bardzo smaczną kuchnię. Dania szybko trafiają też na stół, a przy przydrożnej gastronomii zdaje się to być istotne. Może taki interes miałby szanse powodzenia w Przysiersku? – zastanawia się wójt.

Bawiło się tam nawet ponad 500 osób

Do przełomu lat 2009 i 2010 zajazd należał do rodziny Solonów. To zdecydowanie najlepszy czas tego miejsca. Organizowano tam przyjęcia okolicznościowe jak stypy czy wesela, ale w weekendy wieczorami odbywały się dobrze wspominane dyskoteki.

- Reklama -

– Czasami bawiło się na nich nawet 500 osób – wspomina Michał Solon, syn dawnego właściciela zajazdu. – A ludzie do dziś spotykają nas i wspominają doskonałe jedzenie, które podawaliśmy. Zrezygnowaliśmy z tego interesu ze względu na wiek rodziców. Nie mieli już sił, żeby codziennie tak ciężko pracować. A my z bratem zajmujemy się czymś innym i nikt z nas nie miał czasu na prowadzenie zajazdu.

Od 2010 r. do dzisiaj zajazd w zasadzie tylko niszczał. Zrezygnowano z dyskotek. Z wynajmu pokoi, z prowadzenia restauracji. Budynek trafił w ręce przedsiębiorcy z Grudziądza, który kompletnie nie miał na niego pomysłu. Teraz trafi pod młotek.

Czy znajdzie się nabywca?

– W gminie mamy już Pałac Poledno. To ekskluzywne miejsce. Myślę, że kolejne takie się nie utrzyma. Ale na pewno trzeba będzie podnieść standard. Dziś nawet w świetlicach wiejskich ludzie domagają się klimatyzacji. Powinno być niedrogo, ale na poziomie – mówi Licznerski.

– Jeżeli w tym miejscu znowu otworzy się jakaś gastronomia na pewno przejdziemy się tam z rodziną, żeby zobaczyć, co serwują. Na pewno wiele osób z ciekawości i sentymentu też tam zajrzy – dodaje Michał Solon.

Ogłoszenie ze szczegółami licytacji ukaże się w najbliższym numerze Nowego Świecia oraz na portalu w sekcji Ogłoszenia. Na razie nie wiadomo czy na kupno zajazdu znajdzie się choć jeden chętny. Do tematu wrócimy.

Dodaj komentarz

avatar
  Otrzymuj powiadomienia w sprawie tego tematu  
najnowszy najstarszy najlepszy
Powiadom o
Luki
Gość

W Grucznie też jest do sprzedania ,,za grosze” duża nowoczesna masarnia z domem i jakoś nie ma chętnych.

Jarecki
Gość
Jarecki

Budynek do p.Solonów należał maksymalnie do około roku 2005-2006. Wtedy przedsiębiorca z Grudziądza go zakupił. Robił remont w środku, wyremontował pokoje na górze, stacjonowały tam różne firmy, restauracja działała, bywały także jakiś imprezy, spotkania, wesela, stypy,itp…podobno dochodziło do nieporozumień między właścicielem, a szefową odpowiedzialną za kuchnię,restaurację i organizację przyjęc, która -jak słyszałem – wyprowadzała pieniądze i rządziła po swojemu. No i pewnego dnia interes zamknął się.